Wiktor Inoks

W swojej firmie jestem jednym z wielu, czyli zwyczajnym pionkiem, bez którego firma działa tak samo jak przedtem. Niby mówi się, że trybik w maszynie, ale mam czasem wrażenie, że bardziej przypominam w tych kołach zębatych takie ziareneczko piasku, bo niby ciągle coś komuś, w związku z moją osobą nie pasuje.

I czasami człowiek tak sobie myśli, że jak to jest – niektórzy już od początku mają nieźle, nie muszą dawać z siebie 120 procent, żeby inni myśleli, iż pracuje na jakieś 60. I tak sobie pomyślałem… może jakbym się inaczej nazywał, to by pomogło, to by było to! W firmie, zaprzyjaźnionej z naszą, jest gość, któremu na miano dano Prezes. Imię też zobowiązuje, bo staropolski Kazimierz (nie jakiś tam Kazio, Kaziu, czy Kazek) także robi wrażenie. W połączeniu z nazwiskiem – dawka uderzeniowa. Kiedy ten gościu komuś się przedstawia, od razu wiadomo, z kim ma się do czynienia.

Innym przykładem, tym razem z podwórka, jest Zenobiusz Wielki (wiem, Kazimierz by bardziej pasował 🙂 ). Dodam, że kolega Zebek jest dwumetrowy… taki to ma dobrze, se myślę. Od razu z górki.

Jak już pewnie zdążyliście przeczytać, mam do czynienia z marką Victorinox, a więc narzuca się od razu doskonała alternatywa do moich papierów. Mianowice Wiktor Inoks. Niekoniecznie musi być Inox. Ewentualnie Victor Inox, jeśli będę chciał moje imię promować również na zachodzie. Czujecie to zdziwko, kiedy w rozmowie z kimś te dwa fakty wychodzą na światło dzienne. Aż mnie kusi, żeby zrobić eksperyment i badania, które pokażą, czy nasza godność ma realne przełożenie na stopę zawodową.

Drugim etapem będzie zmiana narodowości. Przecież Polak o takim nazwisku od razu wzbudza podejrzenie. Dla niewtajemniczonych powiem, że Victorinox to szwajcarska marka. Zatem nie pozostaje nic innego, jak uczynić siebie zupełnie nowym tożsamościowo ludziem.

No dobrze, ale bądźmy realistami, imię i nazwisko niby można zmienić, ale to dużo zachodu, a przy tym tracimy tożsamość naszych rodziców, naszych przodków. Nigdy na takie coś nie pójdę – będę harował jak wół na 150 procent, żeby w końcu pan dyrektor orzekł… nieźle, nieźle!

Roman Traktor

(żartuję 🙂 )

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s